|
Świętego Franciszka z Asyżu List do duchownych w świetle encykliki Ecclesia de Eucharistia odczytany Zapowiedzi medialne o przygotowywanej przez Ojca Świętego nowej encyklice nie byłyby niczym szczególnym, gdyby nie fakt, że dokument ten miał dotyczyć Eucharystii w życiu Kościoła. W Wielki Czwartek 2003 roku w godzinach przedpołudniowych uczestniczyłem w Mszy Krzyżma w katedrze wawelskiej. Ordynariusz archidiecezji krakowskiej, ks. Franciszek kard. Macharski, z właściwą sobie troską o przekaz nauczania papieskiego postarał się o wręczenie każdemu kapłanowi uczestniczącemu w tej Mszy tekstu encykliki. Niemalże od razu po wyjściu z katedry przystąpiłem do lektury, zrazu pobieżnej, później zaś dokładnej. W całym tekście uwagę moją przykuł w sposób szczególny V rozdział, w który papież Jan Paweł II omawia piękno celebracji eucharystycznej. Ta część encykliki zawiera stosunkowo mało odniesień do tekstów biblijnych, niemniej jednak zainteresowanie moje wzbudziła dlatego, iż przypomniałem sobie list, jaki skierował do wszystkich duchownych św. Franciszek z Asyżu. „To nie tyle poufny list, ile raczej skierowana do wszystkich duchownych zachęta do szacunku należnego Ciału i Krwi Chrystusa, a także wszelkim przedmiotom służącym do kultu, przede wszystkim świętym tekstom. Zawarta w podtekście wizja teologiczna nie ogranicza się do duchowości bezcielesnej: wymaga konkretnego poczucia sacrum, czci i piękna.” Początkowe lata działalności Franciszka przypadają na czas odnowy po Soborze Laterańskim IV. Dzieło to zapoczątkował papież Innocenty III, a kontynuatorem był Honoriusz III, który w 1219 roku wystosował list Sane cum olim. Pismo to stanowiło inspirację dla Serafickiego Patriarchy, który zwrócił się do swoich braci-kapłanów z zachętą nawiązującą do treści papieskiego dokumentu. „Jest to przypuszczalnie pismo, do którego najbardziej pasuje określenie „ulotka”. (...) Pisząc i rozpowszechniając tę „ulotkę” mówiącą o szacunku należnym Ciału Pańskiemu, wyznawał swoją wiarę, a jednocześnie uczestniczył, ze swego stanowiska i ze swej strony, w prawdziwej „eucharystycznej krucjacie” zainicjowanej przez papieża Innocentego III wkrótce po zakończeniu Sobory Laterańskiego IV i kontynuowanej przez Honoriusza III.” Od pierwszych lat mojego życia zakonnego starałem się dużą wagę przykładać do liturgii. Będąc nowicjuszem czy też alumnem seminarium starałem się wespół z moimi braćmi w powołaniu dobrze przygotowywać do planowanych celebracji. Doświadczenie zdobyte podczas tych ceremonii uczuliło mnie na staranność wszelkich poczynań w sferze sprawowania liturgii. W końcowej części omawianego rozdziału papież odnosząc się do nieprawidłowości (nieupoważnionych i całkowicie nieodpowiednich innowacji) stwierdza, że „nikomu nie można zezwolić na niedocenianie powierzonej nam [tzn. duchownym] tajemnicy: jest ona zbyt wielka, ażeby ktoś mógł pozwolić sobie na traktowanie jej wedle własnej oceny, która nie szanowałaby jej świętego charakteru i wymiaru powszechnego.” To napomnienie można odnieść nie tylko do celebracji, ale również do wszelkich norm określających jej organizację. Nim odpowiednie dykasteria Kurii Rzymskiej przygotują bardziej szczegółowy dokument, także z odniesieniami o charakterze prawnym na ten tak ważny temat oddajmy głos Franciszkowi: „Zwróćmy uwagę, wszyscy duchowni, na wielki grzech i nieświadomość niektórych względem Najświętszego Ciała i Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz względem najświętszych imion i słów Jego napisanych, które uświęcają ciało. Wiemy, że Jego Ciało nie może być obecne, jeśli nie odbyła się przedtem konsekracja przez słowo. Niczego bowiem na tym świecie nie mamy i nie widzimy cieleśnie z Najwyższego, jedynie Ciało i Krew, imiona i słowa, przez które zostaliśmy stworzeni i odkupieni ze śmierci do życia. Niech więc wszyscy szafarze tych najświętszych tajemnic, zwłaszcza ci, którzy to czynią bez szacunku, zastanowią się, jak liche są kielichy, korporały i obrusy, które służą do ofiary Ciała i Krwi Jego. I wielu przechowuje [Ciało] i pozostawia w miejscach niewłaściwych, nosi w sposób godny opłakania i przyjmuje niegodnie, i udziela innym nieodpowiedzialnie.”. Niedługo minie sześć lat od udzielenia mi sakramentu święceń w stopniu prezbiteratu. Czas to niewielki, niemniej czas to wystarczający, aby stwierdzić, że w wielu przypadkach nijak odnosimy się do wyżej cytowanych słów. Pisząc te słowa mam na myśli (niestety) również duchowych synów Biedaczyny z Asyżu. Przykładów, jak sądzę, podawać nie trzeba; nie czyni tego również w swoim Liście św. Franciszek. W zakończeniu oddajmy jeszcze raz głos temu, który stawiając pytanie: „Czy to wszystko nie przejmuje nas miłością, skoro sam Pan w swojej łaskawości daje siebie w nasze ręce i codziennie Go dotykamy i przyjmujemy naszymi ustami? Czyż nie wiemy, że musimy znaleźć się w Jego rękach?” wskazuje również drogę właściwego postępowania: „Poprawmy się więc bez zwlekania i zdecydowanie z tych wszystkich oraz z innych błędów. I gdziekolwiek Najświętsze Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa byłoby niegodnie umieszczone i zostawione, należy je z takiego miejsca zabrać i złożyć w miejscu godnym, i zabezpieczyć. Podobnie, gdyby imiona i słowa Pańskie napisane znalazły się gdziekolwiek w miejscach nieodpowiednich, należy je zebrać i złożyć w stosownym miejscu. To wszystko aż do końca obowiązani są wszyscy duchowni ponad wszystko zachowywać.” Sprawując Eucharystię działamy in persona Christi, przyjmujemy na siebie wielką odpowiedzialność. Czyż nie powinniśmy odnosić się z szacunkiem do Eucharystii - wielkiego i cennego skarbu, która został powierzona nie tylko nam, ale również wspólnocie bezpośrednio biorącej w niej udział? |
|
Eryk Hoppe OFM — „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” |