|
Niech bracia jedzą to, co im podadzą Reguła cały czas aktualna Zaledwie kilkanaście dni temu zakończyliśmy w naszym zakonie świętowanie 800-lecia powstania pierwszej reguły. Tekst ten po dziś dzień się nie zachował, jednak jego fragmenty można wyodrębnić w następnych redakcjach. Słowa użyte w tytule mojego wystąpienia są parafrazą fragmentu 3 rozdziału: „[Bracia] do któregokolwiek domu wejdą, niech najpierw mówią: Pokój temu domowi. I zgodnie ze świętą Ewangelią mogą spożywać wszystkie potrawy, jakie im podadzą.” W 30 rozdziale dziełka „Sacrum Commercium”, które stanowi jedno z ciekawszych w zbiorze wczesnych źródeł franciszkańskich znajdujemy opis uczty, którą zgotował Pani Ubóstwo Franciszek i jego pierwsi bracia. Wszystkie zabiegi, począwszy od obmycia rąk aż po sjestę, wykonywane były przy pomocy bardzo skromnych środków – nadtłuczona skorupa z niewielką ilością wody, skrawek habitu zamiast ręcznika, „nic innego prócz trzech czy czterech kęsów jęczmiennego czy razowego chleba położonych na trawie” (30, 11), ani krztyny soli czy ziół albo innych przypraw, nie było też żadnych sztućców, a do picia zwykła woda miast przedniego wina. „Gdy zaś się nasycili (…) odprowadzili ją na miejsce, w którym by wypoczęła. (…) I naga położyła się na gołej ziemi. Zażądała również poduszki pod swoją głowę. A oni natychmiast przynieśli jej kamień i dali jej za wezgłowie. Owa natychmiast zasypiając najspokojniejszym snem, rześka pośpiesznie powstała, prosząc, aby jej pokazano klasztor. Przyprowadziwszy ją na jakiś pagórek pokazali jej cały okrąg ziemi, jaki mogli objąć oczyma, mówiąc” »To jest nasz klasztor, o Pani«”. Tak sielankowy, choć skromny żywot, mógł mieć miejsce tylko w pierwszym okresie dziejów zakonu. Następne lata jego istnienia, ekspansja na całą Europę a wkrótce i na terytoria innych kontynentów, poskutkowała zmianą organizacji życia klasztornego. Na obszarze Rzeczypospolitej zakon pojawił się tuż po śmierci Franciszka z Asyżu; od samego początku zakonnicy cieszyli się ogromną przychylnością władców oraz lokalnych dobroczyńców, którzy fundowali i uposażali nowe klasztory. Zmiany, jakie następowały w całym zakonie, nie omijały i naszego kraju, choć przebiegały w nieco innym wymiarze i, co oczywiste, z nieco odmiennymi skutkami. Wśród wielu reformatorskich nurtów w zakonie wskazać możemy ruch ściślejszej obserwancji, który w skrócie nazywano reformatami; jedną z głównych fundacji dla tej gałęzi zakonu jest klasztor mieszczący się przy obecnej ul. Senatorskiej w Warszawie (a więc niedaleko od miejsca, w którym się obecnie znajdujemy). W takim to, przykładowym, klasztorze reformackim obowiązywały pewne zasady, które porządkowały powinność żywienia zakonników Praktyki żywieniowe u polskich reformatów Statuty prowincji małopolskiej z roku 1638 zwracają baczniejszą uwagę na praktykę postu: „Jedną z zalet cechujących godność osoby ludzkiej jest kultywowanie cnoty wstrzemięźliwości, która z kolei odgrywa u człowieka ważną rolę choćby i ze względów zdrowotnych.” Takie zalecenie skutkowało licznymi praktykami postnymi przez dłuższe tygodnie w ciągu roku, a także poszczególne dni każdego tygodnia. W dni postu ścisłego spożywano tylko chleb i wodę, w pozostałe polecano jeść potrawy, jakich powszechnie używają ludzie; co do ilości zaś, to głównym posiłkiem był obfity obiad, natomiast kolacja stanowiła jedną czwartą w stosunku do obiadu. Z czasem dopuszczano możliwość spożywania piwa. Przedstawione szkicowo praktyki postne ulegały z biegiem lat licznym zmianom i uproszczeniom, niekiedy dochodziło w tej materii do nadużyć. W zachowanej dokumentacji z obrad zarządów czy kapituł poszczególnych prowincji można znaleźć słowa ubolewania, nagany i surowo wyrażanych zakazów. Prowincjał Paweł Jędrzejewicz „w roku 1843 z ubolewaniem komunikował, że definitorium prowincji zmuszone było zwrócić uwagę, że zaniedbuje się post przed Wniebowzięciem Matki Bożej; odtąd, jakby wypuszczonych z opieki tejże Matki, nadybie nam wiele złego.” Nieco później (w 1846 r.) zakonnicy zgromadzeni na kapitule w Kazimierzu nad Wisłą zauważali, iż „w niektórych konwentach bez wszelkiego skrupułu, ze zgorszeniem zakonników i świeckich, jawnie podawano do stołu w dni postne potrawy z serem i mlekiem, co surowo ganimy i nadal zabraniamy.” Głębokie zmiany społeczne dokonujące się w drugiej połowie XIX wieku wpłynęły na organizację życia klasztornego, w tym również w kwestii żywienia zakonników. Decyzja podjęta na podstawie sugestii wizytatorów wykonujących posługę w tym czasie spowodowała podawanie pożywniejszych potraw w ramach obiadu, zwiększono ich ilość do czterech dań, zaczęto skracać okresy postne i wprowadzać nowe zwyczaje – spożywanie śniadań. Uczta na Senatorskiej Ta siermiężna codzienność, choć z czasem łagodzona, na szczęście ubogacana była od czasu do czasu wyjątkowymi w swej oprawie uroczystościami. O jednej takiej wzmiankuje opowiadanie z „Nowego Dzwonka”, które w zasadniczej części oparte zostało na relacji z autentycznego wydarzenia mającego miejsce pod koniec XVIII wieku we wspomnianym już klasztorze przy ul. Senatorskiej. Rzecz działa się w Poniedziałek Wielkanocny, jednak nie z samego rana a w godzinach bliższych południa. Do zatopionego w nabożnym rozmyślaniu gwardiana klasztoru, o. Benedykta Roszkowskiego, przybył paź królewski dostojnym głosem oznajmiając, iż wnet w progi tego konwentu Najjaśniejszy Pan Stanisław August zawita, który ma w zamiarze z dworem swoim na święcone przybyć i jajkiem święconym z zakonnikami się podzielić. Zwykłe powitanie, oczywiście z zachowaniem szacunku należnego królowi, ubogacone zostało krótkimi okolicznościowymi życzeniami. Monarcha upewniwszy się, że zakonnicy żadnym obowiązkiem związani nie są polecił zwołać ich do refektarza. „A skoro weszli do miejsca, gdzie się zwykli posilać, ujrzeli z zadziwieniem jak skrzętnie dwór królewski nakrywał stoły i zastawiał na srebrnych półmiskach udźce wieprzowe i jelenie, pieczenie i sarny z dzików, galarety z prosiąt i indyków, rozmaite pieczyste i kiełbasy ze zwierzyny, wykwintne ciasta, gotowane ozory, wielkie pasztety, piramidy cukrowe i mnóstwo jaj różnokolorowych i pozłocistych. (…) Poczem zachęcał król sam osobiście zakonników, aby wesoło pożywali dary Boże: nie dali się długo prosić i w krótkim czasie stoły stały się lżejszymi. Służba niższa, słuchając rozkazów jednego z szambelanów, wzięła się do napełniania winem pucharów (…). Po dwugodzinnym bawieniu w refektarzu wrócili wszyscy do celi ojca gwardiana (…). [Tam monarcha] przemówiwszy raz jeszcze do wszystkich łagodnie, pożegnał Reformatów, i opuścił mury klasztorne, udając się do zamku.” Orzechówka Można przypuszczać, iż po takiej uczcie koniecznym było zażycie jakiegoś lekarstwa z klasztornej apteki, aby na trawienie pomocnym być mogło. Niemało takich specyfików posiadali reformaccy zakonnicy, którzy będąc blisko prostego ludu z jego mądrości obficie czerpali. Jednym z nich była orzechówka, której przepis w ustnej formie po dziś dzień jest przekazywany. Orzechów zielonych jeszcze w dzień św. Antoniego Padewskiego zerwać 13 i pokroić na kawałki (a uważać, bo farbują!) a następnie zalać je w butelce „zero siedem” okowitą najprzedniejszą, jaką się posiada, co jakiś czas skutecznie butelczyną tą potrząsając. Odczekać czasu trochę – najlepiej do święta Serafickiego Patryarchy, czyli św. Franciszka Asyskiego i odcedziwszy pierwszy macerat dosypać doń 13 dekagramów startych orzechów (najlepiej z tego samego drzewa pochodzących, z którego niedojrzałe owoce się brało). To co zostało zalać syropem z cukru lub miodu uczynionym; proporcje samemu zaś określić trzeba. Gdy czas upłynie właściwy, a zdaje się, że będzie to święto Panny Maryi Niepokalanie Poczętej, jedno i drugie znowu odcedzić i kilkakrotnie przefiltrować; rozprowadzić wodą (będzie łagodny napitek dla pań albo panien dobrodziejek z zakonem związanych) albo okowitą (tu lepsza ku zdrowotności nalewka powstanie) i zostawić do dnia narodzin w ludzkim ciele Pana naszego Jezusa Chrysta Nazareńskiego żeby dojrzało. Nie opowiadać w sąsiedztwie, że gotowa, ale gdy goście w progi domu przybędą uczciwie ich przyjąć a w razie potrzeby nalewką wspomóc trawienie. Życzę wszystkim tu obecnym sukcesów w eksperymentowaniu z przedstawionym przepisem i długich lat życia w zdrowiu bez najmniejszych nawet problemów wynikających z niewłaściwego żywienia. |
|
Eryk Hoppe OFM — „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” |